NIEDZIELA Z DECOUPAGE
w Dzikim Domu
Jak przystało na ( NIE )perfekcyjną Panią Domu
Witam Was serdecznie.
Dziękuję Wam że tak chętnie zaglądacie do Dzikiego Domu. Dajecie mi tym samym MEGA kopniaka do dalszego pisania
i tworzenia. To dzięki Wam rodzą się nowe pomysły i nowe plany.
Aby było Wam łatwiej i moje posty nie wyskakiwały jak przysłowiowy " Filip z konopi"
postanowiłam troszkę oswoić Dziki Dom
i wprowadzić pewna systematykę pojawiających się wpisów.
zaczynamy:
Niedziela będzie zawsze
i wszędzie pod hasłem :
NIEDZIELA Z DECOUPAGE
W każda niedzielę będą pojawiać się wpisy dotyczące samego decoupage jak i osób i miejsc z nim związanych. Będziemy odkrywać odkrywać nowe talenty, jak również dawno zapomniane dzieła - które wyszły spod Waszych rąk. W niedzielę będę się chwalić swoimi małymi - wielkimi dziełami.
Jeśli chcecie pojawić się w Dzikim Domu - piszcie, z całą pewnością znajdzie się dla Was w nim miejsce.
Dzisiaj pokażę Wam jedną z moich pierwszych prac. Stołeczek wykonany w technice decoupage i transferu.
Pamiętam jak długo przygotowywałam się do jego stworzenia. Milion myśli, milion projektów .......
w jednej minucie był folkowy, w następnej różany, w kolejnej...fiołkowy...
Też tak macie ???
O ile z wizja i projektem nie było większego problemu - o tyle kompletnie nie miałam pojęcia od czego zacząć. Spacerując nocami po niezliczonych forach i blogach decoupage, zadając miliony głupich pytań na fejsie nieoczekiwanie z pomocą przyszła mi Pani Basia ze STAREGO KREDENSU.
Bezinteresownie pomagała mi zgłębiać stopnie wtajemniczenia w DECU. Cierpliwie tłumaczyła krok po kroku kolejne etapy pracy z serwetkami. i takie prozaiczne na pozór rzeczy.... jaki lakier jaka farba, jaki pędzel, jakie serwetki ..... takich moich pytań jakie, jakie, jakie nie było końca. Żartobliwie - dosłownie i w przenośni - nazwałam Panią Basię moją mentorką.
Pani Basiu - z tego miejsca raz jeszcze dziękuję za bezinteresowność, cierpliwość i poświęcony mi bezcenny czas. DUŻO CZASU.
DZIĘKUJĘ
Przedstawiam Wam wspomniany wyżej stołeczek - początkowo miał być do pokoju mojej młodej, jednak baba zmienna jest
i koncepcja aranżacyjna tego wnętrza szybko uległa zmianie.
Przez dłuższą chwile stałam się ogromną fanką SCANDI STYLU
i co za tym idzie kropki, kreski i zygzaki wzięły górę.
Stołeczek znalazł bardzo szybko nową właścicielkę.
Na całe szczęście zachowało się kilka zdjęć,
które mogę Wam teraz pokazać.
Zapraszam do galerii:
A to niespodzianka - jeden z moich projektów jaki miał się znaleźć na stołeczku -
zmieniłam na róże tylko dlatego, że przeraził mnie kolorowy transfer.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz