poniedziałek, 22 maja 2017

LALKA HANS VOLK, JEŻ MECKI ORAZ MAŁPKA MONCHICHI - ZA MNIEJ NIŻ 1 ZŁ

Poniedziałek zaczął się u nas lalkowo - bajkowo, ale od początku.

Miałyśmy z Młodą iść tylko do sklepu i tylko po chipsy i papierosy- ot taka wyrodna mamuśka ze mnie dająca dziecku zły przykład. Mało że pali to jeszcze pozwala córce jeść te niezdrowe śmieciowe chipsy.
Całkiem po drodze, bo tuż obok sklepu mamy lumpa ( dla niewtajemniczonych - second hand).
 No dobra ! Nie tak całkiem po drodze  - bo jakieś 100 metrów dalej :)
 Nadrobiłyśmy tej drogi ze ho ho , ale  WARTO BYŁO  !

SAMI ZOBACZCIE :

Zdjęcie użytkownika Pe Er Elka.Zdjęcie użytkownika Pe Er Elka.

 Zapewne wielu z Was nie widzi w tych "rupieciach nic ciekawego i wartościowego. Jeszcze kilka lat temu z całą pewnością bym się z Wami zgodziła i sama wywaliła bym te stwory na śmietnik. Tym czasem - mało że bym ich nie wywaliła - ba - ja je jeszcze kupiłam !

chociaż zabawki nie są moją dziedziną i kompletnie się na nich nie znam  - te wyjątkowo przypadły mi do gustu. Dużo rzeczy kupuję "na wyczucie", tylko dlatego że są wyjątkowo
ŁADNE, INNE, DZIWNE,
a dopiero później okazuje się że upolowałam perłę, albo jak dzisiaj - kilka małych perełek.

po kolei:

Przedstawiam Wam bląd piękność.
Jest to lalka gumowa. Sygnowana. mierząca 30 cm.

Zdjęcie użytkownika Pe Er Elka.

nie zwracając uwagi na jej fryzurę - domniemam ze jakiś fryzjer doskonalił na niej swój warsztat - mam nadzieję ze nigdy nie trafie pod jego nożyczki -  lala jest w stanie IDEALNYM.
ma przepiękne niebieskie oczka otoczone prawdziwymi rzęskami.

 Zdjęcie użytkownika Pe Er Elka.


Pod tą  nowoczesną fryzurą skrywa się taka sygnatura :

Zdjęcie użytkownika Pe Er Elka.


Kompletnie nic mi ona nie mówiła, ale od czego jest

WUJEK GOOGLE
 i
WIELKI BRAT FACEBOOK !

Ta bląd piękność okazała się niemiecka lalką sygnowaną inicjałami HV - Hans Volk. Pochodzi z lat 6- 70 , więc idealnie mieści się w moich PRL-owskich ramach czasowych, tylko ze tych z za zachodniej granicy. Znalazłam takiego samego blondaska na e-bay

 

Ja za swojego golaska zapłaciłam .... 2 zł.
na  eBayu ceny zaczynają się od 10 $ 

Kolejna lala to - tak naprawdę nie wiem czy to ON czy też ONA. nie sygnowany, nigdzie nie podpisany, brudny, brzydki a w dodatku siwy mulat. Nawet wzrostem nie grzeszy ma całe 25 cm !
.............a do tego te..........
KRZYWE NOGI

 Zdjęcie użytkownika Pe Er Elka.

Na całe szczęście, chociaż za jego fryzurę żaden fryzjer się "nie brał".
Pomimo, że był No - name to i jego tożsamość udało się ustalić. Również tutaj z pomocą przyszedł Facebook i niesamowici ludzie, którzy wiedzą absolutnie wszystko. I tak po nitce do kłębka wyszło na jaw, że jeż nazywa się MECKI , jest pochodzenia germańskiego i "urodził się" w latach 60 - 70 .



Zdjęcie użytkownika Pe Er Elka.

Także jego braci bliźniaków udało mi się odnależć w czeluściach internetów.
całe szczęście nie takich gołodupców jak mój -  tylko odświętnie wystrojonych


Vintage Mecki Puppen Paar 25 cm von ProjektVintage auf DaWanda.com: КУКЛА ГДР 14 - 25 СМ | 48 фотографий:  


wychodzi na to, ze moje paskudne stworzenie wcale nie jest takie no - name , a w dodatku jego wartość to około 10$. Znów zwycięstwo - kupiłam go za całe... 2 zł.

Do całego towarzystwa dołączyła dzisiaj również małpka Monomachii .Z jej identyfikacja nie było najmniejszego problemu ponieważ jasno i wyraźnie widnieje na jej śliniaku napis firmy. 
Monchichi jest malutki - mierzy 15 cm. ma lekko starty nosek, poza tym ma się świetnie. Do ideału brakuje mu tylko czerwonej kokardki, ale i z tym sobie poradziłyśmy. Moja Młoda pozyczyła mu swoja spinkę z Hallo Kitty - prawda że pasuje :)



 Zdjęcie użytkownika Pe Er Elka.

To skąd i kiedy się dowiedziałam o istnieniu tych małpiszonów - zostawiam na inny wpis. 
Sądziłam, że bedzie najmniej wartościowy z dzisiejszej gromadki. jakie było moje zaskoczenie .....
DOZNAŁAM SZOKU ! 
Sami zobaczcie...


Nasz kosztował............ 2 zł 

Muszę się Wam do czegoś przyznać..............
Niby wydałam na zabawki dzisiaj 6 zł ....tak ?
- no TAK.
Jednak nie tak do końca. już Wam tlumaczę dlaczego. 
Nadrabiając te 100 metrów drogi do lumpa - znalazłyśmy z Młodą 10 zł.
mało że lalki nas w zasadzie nic nie kosztowały - to jeszcze zostało 4 zł na  paczkę  równie niezdrowych jak chipsy żelków 


.........................................
 Buziaki Kochani
do następnego 
Pe_er_elka


czwartek, 6 października 2016

OPUSZCZONY ZAGUBIONY I NIKOMU NIE POTRZEBNY


Jak zapewne większość z was już wie, uwielbiam rękodzieło w każdej postaci. z Racji tego, iż mam mało czasu na tworzenie, a i z cierpliwością u mnie nie tęgo  bardzo często  kupuję rzeczy niechciane, zapomniane....... Rzeczy które ktoś kiedyś tworzył z sercem i pasją. Rzeczy, które w obecnym czasie nic a nic nie mają wspólnego z pokoleniem IKEA i tym samym są oddawane, wyrzucane....
Tego różowego króliczka upolowałam w szmateksie - leżał bezbronny, zagubiony wśród setek miśków masowej produkcji. Skuszona soczystym różem wycięgnełam go za ucho i... zakochałam się w nim . Został zabrany do domu, odświeżony . Dostał na imię PINKI - zwyczajnie, banalnie.
Zapłaciłam za niego całe 1 zł  
1 zł za pasję , serce, poświęcony czas ....... 
1 zł za nieodzowne zdolności poczynienia takiego PINKI 
.............................
Czasem żałuję że nie mam zdolności drucianych - szydełkowych......czasem.....
z drugiej strony ciesze się ......................................................................................
Było by mi okropnie przykro gdyby ktoś ot tak wyrzucał moje bądź co bądź - dzieła 

 Zapraszam Was do zapoznania sie z PINKI 









czwartek, 30 czerwca 2016

PEREŁKI ZA GROSZE HAULOVY CZWARTEK




Czwartek zaczął się w 100 % haulowo !!!!
takie oto perełki upolowałam i to w bliskiej okolicy

Krzesełka zostają u mnie - wczoraj w SH kupiłam idealny materiał na tapicerkę - ojjj będzie się działo

 Do zabrania za niewielkie pieniądze jest jeszcze biblioteczka


 również za symboliczną kwotę do zabrania takie cudo 



Jeśli jest ktoś chętny na " gabaryty" proszę o kontakt.

Perły upolowane 15 minut przed dodaniem wpisu.  

środa, 29 czerwca 2016

DECOUPAGE krok po kroku - DIY

DECOUPAGE krok po kroku - DIY
 Dawno obiecane DIY, czyli decoupage krok po kroku.



za ten instruktaż pewnie wiele z Was mnie w myślach zamorduje ze 100 razy, a następne 100 będzie miało odwagę spróbować tej jakże trudnej - łatwej techniki decoupage.
Moja z tym rękodziełem zaczęła się miliony lat świetlnych - czyli tak naprawdę jakieś...8 lat temu. 

Czytałam, czytałam, czytałam............
Obejrzałam tysiące filmów na YT. 

Niestety nie było ( a może żyłam w nieświadomości ? ) 
wówczas fejsa i tych mega pomocnych grup tematycznych.
O ile sama technika nie wydawała mi się trudna, o tyle preparaty, media i wszystkie inne rzeczy do tworzenia niestety nie były w zasięgu ręki - wszystko trzeba było zamawiać. Czekać.
 Po pierwsze nie lubię czekać . 
Po drugie... ceny ..... 
Preparaty do decoupage do najtańszych nie należą. Cieniowania, transfery, cracle, medium jedno, - dwuskladnikowe...- wszystko przyprawiało mnie o zawrót głowy. Z moich wyliczeń wynikało, ze chcąc zacząć przygodę z decu muszę JEDNORAZOWO zainwestować dość sporo. 
I tak sobie czytałam - oglądałam dobrych kilka lat. Pojawił się FB - dołączyłam do grup tematycznych, poznałam wielu życzliwych i przesympatycznych ludzi. O niesamowicie utalentowanej i bardzo pomocnej Pani Basi pisałam już tutaj: Stary Kredens.
Nie napiszę Wam że początki były trudne. Wręcz przeciwnie -  były zadowalające. Moje sentymentalne pierwsze dzieło, które sprzedało się w 10 minut ( tak chwalę się ) możecie zobaczyć tutaj:
 moje pierwsze decu

Teraz pokażę Wam jak w TANI sposób zacząć przygodę 
z decoupage i nie zbankrutować. 
Potrzebne Wam będą:
- farba akrylowa do drewna i metalu ( używam jej nawet do szkła) 
- pędzel ( ja używam 2,5) 
- klej typu wikol - stolarski
- lakier wodny ( ja używam Altax)
- serwetki
i....w zasadzie na początek nic więcej Wam nie jest potrzebne.

Zaczynamy:

KROK I 
najważniejsze to przygotowanie podłoża do klejenia.... Wybrany przedmiot malujemy farbą akrylową do drewna i metalu. Celowo nie pokażę Wam tu ani drewna, ani metalu...
Farba ta idealnie się sprawdza na każdej powierzchni także kamiennej czy szklanej. 


 Szklana butelka po soku i kamień - otoczak pokryte farbą akrylową do drewna i metalu 



KROK II

Bardzo ważny jest wybór wzoru jaki będziemy kleić. Do tego posta serwetki wybierała moja Młoda. Jak na 3 - latkę całkiem nieźle to wymyśliła. Jej koncepcja to sowy i piwonie.
 Na podstawie łyżki stwierdziła że sowy idealnie pasują do kamienia 

 
Sowy zostawiłyśmy w całości, natomiast z piwoniami musiałam się troszkę pobawić i wyciąć to co potrzebne. Nie musicie bardzo dokładnie wycinać wybranego fragmentu. 
W zupełności wystarczy tylko zarys....o tak:
Większość serwetek składa się z trzech warstw. Nam potrzebna jest ZAWSZE tylko jedna - ta z nadrukowanym wzorem. Delikatne serwetki wcale nie są takie delikatne. Śmiało rozdzielcie warstwy, bez obawy że je zniszczycie.

KROK III
Kleimy serwetkę na wcześniej pomalowany i dobrze wyschnięty przedmiot. W przypadku mojej farby czas schnięcia wynosi 20 - 30 minut w temperaturze pokojowej. Do przyklejenia serwetki musimy zrobić sobie miksturę:
woda + klej stolarski
w proporcji.... hm.. 1/4 kleju i 3/4 wody. 


Nie jest to restrykcyjny przepis. Ważne aby Wasza mieszanka miała kolor i konsystencję mleka 
oraz klej był idealnie wymieszany z wodą.
Takim roztworem cieniutko pokrywamy miejsce gdzie ma być przyklejona serwetka. Nie może kapać, spływać etc. jeśli nałożycie za dużo - delikatnie odsączcie nadmiar papierowym ręcznikiem. Serwetkę kleimy od środka wzoru o tak:
 
Wilgotnym pędzelkiem delikatnie przyklejamy serwetkę do całości zaczynając od środka i promieniście idąc ku krawędziom. czyli tak jak byście rysowali słońce. W ten sposób przyklejamy wszystkie elementy serwetek, aż uzyskamy zadowalający nas efekt.

O ile suche serwetki są dość wytrzymałe, o tyle z wilgotnymi lub mokrymi już tak fajnie nie jest. Łatwo wówczas o nieprzewidziany wypadek. Jeśli zdarzy Wam się taka wpadka jak mi, nie wpadajcie w panikę i nie zdzierajcie od razu całego wzoru. W prosty sposób możecie go uratować, dobierając fragment innej serwetki i zaklejcie go.. Świetnie do tego celu sprawdzają sie liście, małe kwiaty....

Aby całość nie wyglądała jak "kopiuj - wklej " serwetkę po przyklejeniu ...... wyrywamy, wydrapujemy, skubiemy....
likwidujemy ostre krawędzie, tak aby nasz motyw wtapiał się w tło, a przynajmniej nie wyglądał jak wycięty, tylko namalowany.
Młoda idealnie wybrała serwetki: 
sowy - brzegi wydrapywane paznokciem, 
piwonie wydrapywane wykałaczką.
 
Poniżej przykład wyciętej i wydrapanej serwetki
 W trakcie "robienia" wzoru możecie pędzelkiem zwilżać sobie serwetki - łatwiej wam będzie się drapało. Aby praca był ładna i estetyczna należy pojedyncze włoski serwetek i zafarby od drapania pousuwać. Idealnie sprawdza się patyczek kosmetyczny zwilżony samą wodą.

KROK IV 
Wyschniętą na wiór pracę lakierujemy....
Najlepszy, najtańszy wg mnie lakier ALTAX
 Ja swoje prace lakieruje zwykle od 3 do 5 razy, tak aby uzyskać równa powierzchnię, nadając jej tym samym połysk i estetyczny wygląd.Należy pamiętać , aby poprzednia warstwa była idealnie sucha. Lakier ma na celu także zabezpieczenie naszej pracy przed uszkodzeniami, zadrapaniami etc. 
ot... i tyle...
Prawda że łatwe?

 Nie licząc malowania i lakierowania, cała zabawa z moja Młodą trwała jakieś 30 minut. Kolejne pół godziny to były zdjęcia :


Wasze opinie , sugestie etc.. możecie śmiało wyrażać 
w komentarzach, do czego Was gorąco zachęcam 
Zapraszam Was również na moją stronę na FB:
 Znajdziecie tam mnóstwo inspiracji i pomysłów DIY 
oraz perełki rękodzieła jakiego nie znacie.
Dziki Dom 
NIEBANALNY
ORYGINALNY
POZDRAWIAM
Iwona

 

Łączna liczba wyświetleń